Książka
zawiera zbiór opowiadań, których głównym bohaterem jest tytułowy Kłamca.
Kłamca, który zwie się Loki jest adoptowanym synem Odyna, nordyckim bogiem oszustw.
Aniołowie najmują go do wykonywania zadań, ktoś w końcu musi się zająć brudną
robotą, przecież trwa wojna. Kłamca jest do tego idealny.Świat przedstawiony w książce mnie zaciekawił. Choć nie przepadam za opowiadaniami, te mi się spodobały. Główny bohater, Loki nie jest postacią pozytywną. Co to, to nie. Ma swoje wady i to sporo. Jest zachłanny, egoistyczny, kłamca z niego doskonały. Mimo to nie da go się nie polubić. Wraz z kolejnymi opowiadaniami przeżywamy z nim różne historię oraz poznajemy jego przeszłość. Bardzo mi się podobało, że autor za każdym razem inaczej przedstawiał kim był w danym momencie Kłamca. Nie pokazywał schematycznie tej postaci. Raz wiemy kim jest Loki od początku, następnie jest to dla nas niespodzianką na koniec a kolejnym razem jeszcze inaczej. I to jest zdecydowany plus, który sprawia, że książka nam się nie nudzi. Opowiadania wiele razy sprawiały, że miałam wielki uśmiech na twarzy. Nie treścią, ale klimatem humoru przypominają mi o książce pt. „Kroniki Jakuba Wędrowycza” Andrzeja Pilipiuka, którą uwielbiam (też jest to zbiór opowiadań), to jest kolejny plus.
„Kłamcę” zdecydowanie mogę polecić. Jest to idealna lektura na wolne popołudnie, przy której można spędzić miło czas. Opowiadania czyta się bardzo dobrze. Zdecydowanie sięgnę po kolejne części Kłamcy, bo jestem ciekawa jak dalej potoczą się jego losy, a zdecydowanie wątku z ostatniego opowiadania, ale jakiego to już dowiecie się po lekturze.